Terapia ratunkiem dla ter Stegena

marc-andre-ter-stegen-vs-celta-vigo-1024x783

Cześć, jestem Marc-Andre i mam problem – od przyznania się do błędu i samoświadomości rozpoczyna się niemal każda terapia na świecie. Właśnie takiej potrzebuje bramkarz FC Barcelony, ter Stegen.

Ten ważny, zdaniem psychologów, krok Niemiec ma już na szczęście za sobą. W wypowiedziach pomeczowych słowo „błąd” padło z jego ust pięć razy. Można więc było przejść do punktu drugiego, czyli podjęcia decyzji o zerwaniu ze złymi nawykami. No i niestety! Gdy wydawało się, że terapia ter Stegena przebiega bezproblemowo, pojawiła się ta wypowiedź: – Mam zamiar nadal podejmować to ryzyko.

Terapeuci złapali się za głowę, a koledzy z zespołu stracili nadzieję na poprawę swojego bramkarza.

O to, jak należy wymawiać nazwisko niemieckiego bramkarza, dziennikarze sprzeczali się od dawna, jednak wczorajszym występem na Balaidos, ter Stegen dał o wiele bardziej merytoryczny temat do dyskusji.

Barcelona przegrała wczoraj z Celtą 3:4, a za stratę tych punktów należy winić właśnie Niemca. Kompetencje bramkarzy poszerzają się i dziś dobra gra nogami jest w cenie. Jak bardzo jest to istotne, pokazuje ściągnięcie Claudio Bravo na Etihad. Tam filozofia wyprowadzenia piłki przez goalkeepera będzie podobna do tej z Camp Nou. Skądś wziął się mit, że ter Stegen znakomicie gra nogami i problem jest taki, że wszyscy w to uwierzyli. Owszem, Niemiec ma wysoki procent celnych podań, ale zawdzięcza to specyfice gry Barcelony. Problemem stają się zatem niecelne wznowienia. A te mnożą się jak grzyby po deszczu. Miesiąc temu Barcelona wizytowała w Bilbao, gdzie wygrała 1:0. Strata punktów była jednak o włos, bo już na początku meczu ter Stegen pokusił się o trudne podanie do Busquetsa, zamiast zagrać do któregoś z obrońców albo zwyczajnie wbić piłkę na połowę przeciwnika. Ale nie – to byłoby zbyt łatwe! Staromodne! W efekcie musiał ugasić pożar, który sam wzniecił. Wtedy się udało.

screenshot-2016-10-03-15-39-22
Wczoraj Niemiec miał mniej szczęścia. Po bliźniaczym podaniu i przejęciu Celty musiał wyciągać piłkę z siatki. Były gracz Moenchengladbach postarał się, żeby nikt o tej sytuacji nie pamiętał i pod koniec meczu przebił sam siebie. Próba efektownego przerzucenia piłki nad Pablo Hernandezem pogrzebała jakiekolwiek szanse na wywiezienie choćby punktu z wyjątkowo pechowego dla „Barcy” stadionu. A było przecież tysiąc innych rozwiązań tej sytuacji i każde okazałoby się lepsze.

Ale dlaczego on to w ogóle robi? Co stoi za tym, że wybiera tak trudne rozwiązania i wstydzi się wybijać piłkę? Stać mogą za tym kompleksy, bo ciągłe porównywanie z Manuelem Neuerem może w takowe wpędzić. Marc-Andre próbuje więc wszystkim pokazać, że radzi sobie z piłką przy nodze nie gorzej od swojego idola. Niemiec jest trochę jak dziecko, które całkiem nieźle jeździ na rowerze i tylko czasem się zachwieje. Gdy moment zawahania zobaczy mama i każe z roweru natychmiast zejść, wtedy młodzian puszcza kierownicę, starając się udowodnić, jak fantastycznie opanował sztukę jazdy. Problem jest taki, że po upadku można wypluć zęby. Wczoraj ter Stegen stracił jedynkę i czwórkę.

Jeżeli tak bardzo zależy Niemcowi na poklasku za nieszablonowe podania, to można przypuszczać, że kilkanaście lat temu popełnił błąd podczas wyboru boiskowej pozycji. Bramkarz, jak sama nazwa wskazuje, ma przecież bronić, a nie prokurować okazje. Do jego podstawowych zadań nie należy też szukanie luk w ustawieniu drużyny przeciwnej i posyłaniu tam podania. Nawet na poziomie Barcelony najważniejsze jest, by facet ustawiony między słupkami nie panikował, gdy będzie miał piłkę i potrafił przekazać ją do najbliższego obrońcy, a w przypadku zagrożenia będzie potrafił wybić celnie piłkę za połowę boiska, a nie w trybuny.

Część osób sugeruje, że ter Stegen poczuł się zbyt pewnie po sprzedaży Bravo. Warto więc cofnąć się o trzy lata, by zobaczyć, że to raczej kwestia dorównania Neuerowi i zaimponowania wszystkim jest przyczyną kuriozalnych błędów młodego Niemca. Tutaj próba przyjęcia piłki z ucieczką do boku była wręcz identyczna, jak u starszego kolegi.

Grupa Operacyjna rapowała kiedyś o tym, że jeżeli nie wie się, kim ma być, to warto być sobą. Nie Manuelem Neuerem, nie Claudio Bravo, nie Keylorem Navasem – warto być ter Stegenem bez kompleksów i oglądania się na innych. Tym bardziej że łapać piłkę i grać nogami potrafi, a we wszystkim przeszkadza głowa.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus, wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy