#9 Mecz o Życie – Prawda

Mecz o życie rozdział 8

Postanowiliśmy ruszyć z nowym cyklem z gatunku football fiction. Dość nietypowym, ponieważ czegoś takiego jeszcze nie było w polskich mediach sportowych. „Mecz o Życie”, bo tak nazywa się ta seria jest kryminałem, w którym głównymi bohaterami są osoby ze świata futbolu. By nie było jednak zbyt nudno, występują pod fikcyjnymi nazwiskami. Tym samym będziecie mieli dodatkową zabawę, by odgadnąć kim jest detektyw Sierniak, Janusz myśliwy, czy wiele innych postaci. Kolejne odcinki będziemy publikować, co jakiś czas. Intensywność zależy od tego, jak wam się spodoba ten pomysł… Zapraszamy do lektury dziewiątego rozdziału. 

Jeśli nie czytałeś pięciu pierwszych rozdziałów „Meczu o Życie”, nie zaczynaj czwartego, ponieważ niewiele zrozumiesz. Zaległości można nadrobić tutaj:

1. rozdziałWisielcy

2. rozdziałNadzieja

3. rozdział Złotówa

4. rozdziałKraków

5. rozdziałPrywatne śledztwo

6. rozdziałWolność

7. rozdział Choroba

8. rozdział – Wybaczenie

– Na dole znajduje się również ściągawka, w której szybko sprawdzicie imiona i nazwiska głównych bohaterów.

9. Prawda

Spotkanie z Leonem Mielcarem faktycznie przebiegło w innej atmosferze. Znany prawnik może nie był do nas przyjaźniej nastawiony, ale również nie wrogo. Choć wydaje mi się, że Kostrzewski zbyt mocno zaczął rozmowę, co nieco speszyło wrocławskiego adwokata: – Jak to się stało, że Złotówa z głównego podejrzanego, nagle stał się przyjacielem? 

LM: – Każdy człowiek się myli. Na szczęście Witold mi szybko wybaczył. 

AK: – Tak po prostu przejrzał pan na oczy, czy coś się wówczas wydarzyło?

LM: – Mam stuprocentową pewność, że Witek nie brał w tym udziału. 

Widziałem, że obaj panowie są mocno zdenerwowani, co mogło doprowadzić do podobnego efektu, jak za pierwszym razem. Chciałem załagodzić atmosferę i zmieniłem dość mocno temat, ale miałem też w tym ukryty interes: – Teraz jak już pan wie, że synowie nie żyją, ulżyło trochę panu? 

– Wy naprawdę kompletnie nic nie wiecie. Czuję smutek i wściekłość, bo w ostatnich latach wiedziałem, co dzieje się z moimi synami. Spędziliśmy razem nawet ostatnie święta Bożego Narodzenia, a teraz już ich nie ma, ponieważ Pawłowi zachciało się znajomości z piłkarzami – odparł wściekły Mielcar.

***

Andrzej o mało się nie przewrócił, gdy usłyszał, co powiedział nam Mielcar. Po chwili jednak był już tak wściekły, że pomyślałem, iż zaraz zastrzeli podstarzałego prawnika.

AK: W co ty kurwa z nami grasz Mielcar?

LM: Wybacz komisarzu, gdybym miał możliwość, zrobiłbym to raz jeszcze. Policja w tym kraju z dykty jest fikcją, jak zresztą większość instytucji. Moi synowie 13 lat temu znaleźli się w ogromnym niebezpieczeństwie, dlatego musiałem ich chronić. I udawało się to znakomicie, dopóki dwa temu na Bali nie poznali Zycha i Kapusty, którzy akurat tam przebywali na wakacjach…

AK: Przecież to brzmi, jak opowieść z jakiegoś paradokumentu.

LM: Możesz dasz mi dokończyć, a później dokonasz artystycznej oceny?

AK: Mów, ale nie myśl, że unikniesz odpowiedzialności. Policja latami traciła czas i pieniądze, by znaleźć twoich synów, którzy świetnie bawili się na Bali, czy chuj wie gdzie wtedy byli…

LM: Człowieku, przecież do niczego się nie przyznam. Zresztą skoro tak stawiasz sprawę, niespecjalnie mam już ochotę dokończyć tę historię. Tym bardziej takiemu zeru jak, brzydzę się wami wszystkimi. 

Tym razem mnie o mało krew nie zalała. Bez zastanowienia wypaliłem do Andrzeja, że ma się zamknąć, ponieważ byłem wręcz przekonany, iż bez pomocy Mielcara i Złotówy nigdy nie dowiemy się kto zabił chłopaków. A była jeszcze przecież szansa, by odnaleźć Zycha i Kapustę, którzy może żyli. W końcu w tej przeklętej leśniczówce nie znaleźliśmy ich ciał.

Poprosiłem Mielcara, by nie patrzył na Kostrzewskiego i dokończył opowieść. Co ciekawe mina Andrzeja sugerowała, że dziękuję mi za interwencję, gdyż sam z całą pewnością nie byłby w stanie poprosić o to samo podstarzałego prawnika, z którym miał na pieńku od wielu lat.

Milcar kontynuował ze spokojem w głosie: – Tak jak wspomniałem w 2018 roku na Bali chłopaki poznali Zycha i Kapustę. Futbol zawsze był dla nich ważnych, a że byli w tym samym hotelu, bardzo szybko się zaprzyjaźnili.

Moi synowie już od wielu lat mieli całkowicie zmienioną tożsamość. Poza zmianą nazwisk zyskali się też nową narodowość – hiszpańską. Nie było z tym problemu, ponieważ już w 2007 roku świetnie mówili po hiszpańsku. W załatwianiu dokumentów dla Łukasza i Pawła pomógł Złotówa, który kilka miesięcy wcześniej ocalił im życie. Bo porwani faktycznie byli.

AK: Przez kogo?

LM: Przez twoich kurwa kolegów po fachu.

AK: Leśniak?

LM: Wyżej.

AK: To niemożliwe, nie byłby w stanie tego zrobić.

LM: Jak widać nie znałeś dobrze swojego wujka Władka, który przed laty nie tylko był komendantem w Głównej, ale także zwykłym ścierwem, który współpracował z elementem z gangu wołomińskiego od wielu lat.

Andrzej nie wytrzymał i rzucił się na Mielcara. Zanim zdążyłem go odciągnąć, zdołał zadać mu kilka ciosów. Na tyle mocnych, że prawnik stracił przytomność. W pierwszej chwili miałem mętlik w głowie, ponieważ nie bardzo wiedziałem co zrobić. Andrzej leżał obok w zakrwawionej koszuli i nie zamierzał się do mnie odzywać. Mielcar oddychał, ale miał już swoje lata, więc nie bardzo chciałem ryzykować z ocucaniem go na własną rękę.

Na szczęście po chwili sam się ocknął i choć jeden problem miałem z głowy. Posadziłem go na krześle i podałem mu butelkę wody, która była napełniona do połowy. Wziął łyka i poprosił, żeby zamówić mu taksówkę. Nalegałem jednak, że sam go odwiozę, na co ostatecznie przystał. Podparty o mój bark, ciężko przy tym dysząc, dotarł do nieoznakowanego radiowozu, który należał do Kostrzewskiego. I właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że nie mam kluczyków do tego auta. Bałem się go zostawiać samego choćby na chwilę, ale głupotą byłoby przebyć z nim tą samą drogę, a na koniec raz jeszcze skonfrontować go z Andrzejem, który z całą pewnością miał kluczyki do auta. Zaryzykowałem i poprosiłem go żeby poczekał chwilę obok samochodu, a sam szybko pobiegłem do kancelarii.

Biegnąć po schodach miałem świadomość, że odwiezienie Mielcara do domu może być dla mnie jedyną szansą, by poznać niesamowicie istotne szczegóły w tej sprawie. Kostrzewskiego w ostatnich dniach bardzo polubiłem, ale jego reakcje były zbyt emocjonalne, by dokończyć rozmowę z prawnikiem, a może nawet, by prowadzić dalej to śledztwo.

Ciąg dalszy nastąpi…

Autor wzorował się na powieściach Tess Gerritsen i Simona Becketta.

Kto jest kim?

Słynna Piątka Zaginionych 

– Adam Cichocki (pseudonim Cichy)

– Marek Korzuch

– Maciej Mostowiak

– Bogdan Zych

– Jacek Kapusta

Myśliwi, którzy znaleźli ciała w leśniczówce

– Janusz Okoń (trener)

– Jan Kopara

Detektyw

Andrzej Sierniak – Główny bohater. Były piłkarz, który został po zakończeniu kariery detektywem.

Naczelny Inspektor 

Andrzej Kostrzewski – Dowodzi akcją.

Pozostali

Ania – Żona Andrzeja Sierniaka

Leon Mielcar – Prawnik. Ojciec braci, których ciała znaleziono w leśniczówce.

Łukasz i Paweł Mielcarowie – Zaginieni bracia, których ciała znaleziono w leśniczówce.

Witold Biernacki (Złotówa) –  Były prezes Śląska Wrocław zamieszany w zaginięcie braci Mielcarów.

Laura Biernacka – Córka Złotówy

Adam Zielak – Prawnik Złotówy.

Komentarze

komentarzy