#18 Mecz o Życie – Przełom

mecz o zycie odcinek 18

Postanowiliśmy ruszyć z nowym cyklem z gatunku football fiction. Dość nietypowym, ponieważ czegoś takiego jeszcze nie było w polskich mediach sportowych. „Mecz o Życie”, bo tak nazywa się ta seria jest kryminałem, w którym głównymi bohaterami są osoby ze świata futbolu. By nie było jednak zbyt nudno, występują pod fikcyjnymi nazwiskami. Tym samym będziecie mieli dodatkową zabawę, by odgadnąć kim jest detektyw Sierniak, Janusz myśliwy, czy wiele innych postaci. Kolejne odcinki będziemy publikować, co jakiś czas. Intensywność zależy od tego, jak wam się spodoba ten pomysł… Zapraszamy do lektury osiemnastego rozdziału. 

Jeśli nie czytałeś wszystkich rozdziałów „Meczu o Życie”, nie zaczynaj czwartego, ponieważ niewiele zrozumiesz. Zaległości można nadrobić tutaj:

1. rozdziałWisielcy

2. rozdziałNadzieja

3. rozdział Złotówa

4. rozdziałKraków

5. rozdziałPrywatne śledztwo

6. rozdziałWolność

7. rozdział Choroba

8. rozdział – Wybaczenie

9. rozdział – Prawda

10. rozdziałKażdego można złamać 

11. rozdział – Spisek 

12. rozdziałWiara w przyjaźń

13. rozdział – Przygotowania

14. rozdziałNowe okoliczności

15. rozdziałPodstępny Marian

16. rozdział – Hanoi 

17. rozdziałKret w Rodzinie

18. rozdział – Przełom

Na dole znajduje się również ściągawka, w której szybko sprawdzicie imiona i nazwiska głównych bohaterów.

***

Szczerze mówiąc byłem trochę w szoku, że już dziś spotkamy się z Awganem, który być może wskaże nam miejsce pobytu chłopaków. Wydawało mi się to wszystko zbyt proste. Nie chciałem jednak marudzić, ponieważ atmosfera między naszą czwórką była całkiem znośna, co wcale nie było takie oczywiste.

Po zjedzeniu obiadu poszliśmy na krótki spacer nad jezioro, ponieważ chodzenie po zatłoczonych uliczkach do najprzyjemniejszych nie należy. Nie mówiąc już o tym, że przejście przez niektóre ulice w godzinach szczytu jest tutaj wręcz niemożliwe. Samochody i skutery, którymi czasami jeździ czteroosobowa rodzina, przemieszczają się jak chcą. Niekiedy można odnieść wrażenie, że w Wietnamie nie obowiązują żadne przepisy ruchu drogowego. Jedynie naciśnięcie w klakson oznacza, że ktoś komunikuje o tym, iż nadjeżdża. Co ciekawe jednak poza dużą liczbą skuterów są tutaj niemal same dobre samochody, ponieważ tylko zamożni Wietnamczycy mogą pozwolić sobie na auto.

W trakcie spaceru Andrzej naciskał na Złotówę, by ten opowiedział mu dokładnie, jak było z Karcjuchem, ponieważ znalazł go dwukrotnie pod innym nazwiskiem w sprawach, które prowadził jego wuj. Co mnie specjalnie nie zdziwiło, Biernacki potwierdził, że Władysław Zientara od lat współpracował z mafią i to on był ich kretem. Tym razem Andrzej jednak przyjął tę informację wyjątkowo spokojnie, jakby przygotował się na co to usłyszy.

***

Na spotkanie z Awganem udaliśmy się wypożyczoną czarną Toyotą RAV4, którą prowadził Kostrzewski. Oczywiście zabraliśmy ze sobą broń, którą bez problemu przywieźliśmy do Wietnamu z Polski. Co prawda nigdy nie byłem zmuszony oddać strzału do człowieka, ale psychicznie byłem na to przygotowany. Jakoś byłem spokojny, że gdybym musiał, nie miałbym problemu z oddaniem celnego strzału. Mam świadomość, że co innego strzelnica, a realna sytuacja, w której byłby jeszcze stres i mało czasu, ale wydaje mi się, że to tak jak ze strzeleniem gola na treningu i w trakcie spotkania. Akurat mi zawsze lepiej grało się pod presją w meczach, niż w luźnych gierkach na treningu. Inna sprawa, że tak naprawdę nigdy wolałbym nie sprawdzać, czy mój tok rozumowania jest dobry w tym konkretnym przypadku.

Na miejscu spotkania pojawiliśmy się 30 minut przed umówioną godziną. Czas ten spożytkowaliśmy na zamówienie mrożonej kawy i soków, a także zapalenie papierosa. Awgan pojawił się także przed czasem i gdy nas zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha. Ze Złotówą przytulił się na „misia”, a całej reszcie podał rękę i poklepał po plecach. Powiem szczerze, że trochę było mi z tym dziwnie, że witam się w ten sposób z gangsterem.

Awgan, a właściwie Marcus Almando miał wysportowaną sylwetkę i latynoską karnację. Wyglądał na zadbanego czterdziestolatka, a był grubo po pięćdziesiątce. Biała markowa koszula, złoty Rolex i drogie przeciwsłoneczne Ray Bany nie tylko dodawały mu klasy, ale sprawiały, że mocno się wyróżniał w tłumie, co akurat w jego przypadku nie było niczym dobrym. W końcu był poszukiwany od wielu lat za liczne przestępstwa, w tym dowodzenie zorganizowaną grupą przestępczą, dla której handel meczami był jednym z najlżejszych przestępstw.

Gdy zdjął okulary, które zasłaniały mu połowę twarzy poczułem dreszcz. Blizna nad lewym okiem dodawała mu powagi, ale w jego oczach zobaczyłem istne szaleństwo. To jeden z tych ludzi, który może mówić o maltańczyka, a i tak będzie brzmiał groźnie. Zawsze uważałem, że żeby być poważanym gangsterem trzeba coś w sobie mieć. I to była właśnie to coś.

Awgan zamówił sobie piwo i od razu przeszedł do rzeczy: – Panowie, jak macie odpowiednie środki to Zycha możecie zobaczyć jeszcze dziś w nocy. A ja nie macie, to zorganizujcie do jutra i podam wam dalsze instrukcje. 

WB (Złotówa): Marcus, a powiedz mi proszę czym są dla ciebie teraz odpowiednie środki, bo jak rozumiem inflacja doścignęła i ciebie? 

Awgan: Witia, ich skasowałbym dużo więcej, ale ze względu na naszą przyjaźń i wszystko co razem przeżyliśmy, wystarczy pół bańki zielonych. Najlepiej w bitcoinach. 

Powiem szczerze, że jak usłyszałem kwotę zrobiło mi się słabo. Byłem wręcz przekonany, że zaraz Andrzej wstanie i go zawinie, ale on podobnie, jak Złotówa i stary Mielcar nawet powieką nie drgnął. Po chwili ciszy Biernacki szepnął coś do prawnika, a po chwili pierwszy z nich powiedział, że nie ma problemu, ale transakcji dokonamy jutro. Na co Awgan z meksykańskim akcentem w języku polskim odpowiedział, że nie ma problemu, ale Zycha także zobaczymy jutro.

Długo zastanawiałem się czy odezwać, gdyż miałem wrażenie, że nikt nie chce bym cokolwiek mówił, ale nie mogłem się powstrzymać: – Czy to oznacza, że więzisz Bogdana w Wietnamie?

Awgna: To oznacza, że wiem gdzie jest, a za wspomnianą sumę podzielę się z wami taką wiedzą.

Powiem szczerze, że na chwilę zapomniałem o szaleństwie, które miał w oczach i wypaliłem wyraźnie oburzony: – Przecież my człowieku możemy cię zgarnąć, bo ten co siedzi obok mnie to polski funkcjonariusz policji i wtedy wszystko wyśpiewasz za darmo, a na koniec oddamy cię w ręce tutejszej policji. 

Byłem pewny, że Awgan się mocno wkurzy, a nawet wyceluje we mnie broń, ale on się tylko roześmiał i powiedział coś po hiszpańsku pod nosem. Następnie Złotówa przeprosił za mnie i powiedział, że jestem zbyt porywczy i nie znam realiów, co jeszcze bardziej doprowadziło mnie do wściekłości. Wyciągnąłem broń zza pazuchy i wycelowałem w Awgana, któremu kazałem podnieść ręce do góry. Efekt? Dalej się śmiał, a Złotówa i co mnie najbardziej zaskoczyło Andrzej, zaczęli mnie uspokajać. Odciągnęli mnie od stolika, przy którym został Awgan i stary Mielcar, który właściwie przez całą rozmowę nie odezwał się słowem.

Andrzej, co jest do kurwy nędzy? – zapytałem wściekły, wyrywając się z ich objęć.

AK: Czy ty człowieku nie rozumiesz, że my jesteśmy w Wietnamie, mamy przy sobie nielegalną broń, o naszej akcji nie wie nikt z konsulatu. Przecież takie machanie giwerą w lokalnej knajpce to przestępstwo, a on ma podrobione papiery, zmienioną twarz. Wiesz kto by poszedł do aresztu do wyjaśnienia sprawy, gdyby przyjechała policja?

Z całą pewnością ty Andrzeju, a pewnie także my, ponieważ opowiadałbyś, że przyjechaliśmy tutaj razem na specjalną misję, o której nikt nie wie – odpowiedział Złotówa na pytanie Kostrzewskiego, które chyba miało być retoryczne.

Po chwili rozmowy do czasu aż się uspokoiłem i zrozumiałem mój błąd, a także nasze położenie, wróciliśmy do stolika, przy którym nie było już Awgana, a siedział tylko stary Mielcar, który zdążył zamówić drinka. Jego tropem złożyliśmy to samo zamówienie i dowiedzieliśmy się od niego, że jutro o 15:00 widzimy się na obiedzie z Awganem w knajpce niedaleko nas. Mieliśmy już wtedy mieć potwierdzenie dokonania transakcji.

Kto jest kim?

Słynna Piątka Zaginionych 

– Adam Cichocki (pseudonim Cichy)

– Marek Korzuch

– Maciej Mostowiak

– Bogdan Zych

– Jacek Kapusta

Myśliwi, którzy znaleźli ciała w leśniczówce

– Janusz Okoń (trener)

– Jan Kopara

Detektyw

Andrzej Sierniak – Główny bohater. Były piłkarz, który został po zakończeniu kariery detektywem.

Naczelny Inspektor 

Andrzej Kostrzewski – Dowodzi akcją.

Pozostali

Ania – Żona Andrzeja Sierniaka

Zuzanna – Córka Andrzeja Sierniaka

Leon Mielcar – Prawnik. Ojciec braci, których ciała znaleziono w leśniczówce.

Jadwiga Mielcar – Żona Leona Mielcara

Łukasz i Paweł Mielcarowie – Zaginieni bracia, których ciała znaleziono w leśniczówce.

Witold Biernacki (Złotówa) –  Były prezes Śląska Wrocław zamieszany w zaginięcie braci Mielcarów.

Laura Biernacka – Córka Złotówy

Adam Zielak – Prawnik Złotówy.

Władysław Zientara – Były komendant policji Głównej w latach 1990-2008. Zamordowany na Mazurach w 2012 roku.

Marian Karcjuch (pseudonim Grucha) – Były właściciel Zawiszy Bydgoszcz i agent piłkarski. Pośrednik mafii na terenie Polski

Marcus Almando (pseudonim Awgan) – Członek mafii o -polsko-meksykańskich korzeniach

 

Komentarze

komentarzy